wtorek, 17 grudnia 2013

Zdążę, nie zdążę

Gdy budząc się rano "znów za późno" i tłumacząc sobie, że zbliżający się nieuchronnie do mojego mieszkania Ksawery, to wszystko wina budzika, że nie zadzwonił, (a przecież miał!!), w pośpiechu łapię co popadnie, żeby skompletować nadchodzący dzień. Dobry start gwarantuje mi szybkie i pożywne śniadanie. Nie ukradnie mi więcej niż 3 minuty z porannego "zdążę, nie zdążę", a jeśli i tak będzie to zbyt długo aby je zjeść, z łatwością spakuję je w pojemniku do torebki. Głównym składnikiem jest błonnik w formie płatków lub chrupek, który można znaleźć praktycznie w każdym sklepie.

Potrzebujemy:
- 50 - 100 g błonnika
- 1 banan
- mały jogurt naturalny
- płatki migdałowe
- odrobina cukru pudru

Wszystkie składniki przekładamy na talerz lub do miseczki i mieszamy. Można udekorować owocami lub zetrzeć połowę jabłka z łupką. Lubię jabłka z łupką.


Małe ostrzeżenie. Śniadanie niezwykle mi posmakowało i stało się moim faworytem przez dłuższy czas. Być może to wina sporych porcji, większych niż podane w proporcjach (dla mnie śniadanie jedynie królewskie), nie mniej jednak wpadłam w tryb masowania :P

niedziela, 15 grudnia 2013

Coroczny powrót do korzeni

Gorączkę przedświąteczną rozpoczęłam już wczoraj. Od dobrych kilku lat, do obowiązkowych przygotowań zaliczam pierniczki. W tym roku dały mi trochę popalić już przy samych zakupach produktów ale było warto. Są dość pracochłonne, za to w miłym towarzystwie, przy dobrej muzyce, rozmowie i zacnym napoju jest to czysta przyjemność. 

Pierniczki babci Stefci

Potrzebujemy:
- 1 kg mąki
- 25 dag margaryny
- 25 dag cukru
- 6 łyżek oleju
- 1 łyżeczka amoniaku
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- 5 jaj (3 całe i 2 żółtka)
- 1 szklanka śmietany
- 1 mały słoik naturalnego gęstego miodu
- 1 opakowanie przyprawy do piernika

Na stolnicę przesiewamy mąkę. Dodajemy pozostałe suche składniki. Mieszamy. Do tego ścieramy na dużych oczkach tarki schłodzoną w lodówce margarynę oraz pozostałe składniki mokre. Wyrabiamy jednolite ciasto. Nie bójmy się podsypywać mąką jeśli będzie lekko za rzadkie. Przed rozwałkowaniem możemy umieścić ciasto na ok 30 min w lodówce. Po wyjęciu wałkujemy na grubość ok 3 mm i pieczemy 10-15 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni.

Dekorujemy dowolnie. Ja użyłam gotowych pisaków cukrowych i perełek. Ku mojemu zdziwieniu okazały się niesamowicie wydajne:) POLECAM! Ponadto można użyć lukru.

Lukier

Potrzebujemy:
- sok z jednej cytryny
- cukier puder "na oko" :)

Do miseczki wlewamy wyciśnięty sok z cytryny i stopniowo dosypujemy cukier, mieszając tak, aby uzyskać gęstą jednolitą konsystencję. Tak przygotowanym lukrem możemy dekorować lekko ciepłe pierniczki, wtedy lukier równomiernie się rozpłynie.




Niestety nie przy każdej partii pierniczków, piekarnik chciał współpracować, stąd niektóre mocno się przyrumieniły. Na nie również znalazł się sposób. W sam raz do wytrawnej kawy. 




Dla ciekawskich :)

Piernika niestety nie można zaliczyć do dorobku polskiego cukiernictwa, gdyż wywodzi się on z XII wiecznej Bazylei i Norymbergii. Polska nazwa pochodzi od słowa "pierny" czyli pieprzny. Podawany był jako deser po obiedzie, przysmak przy winie lub zakąska do wódki. W XVIII wieku popularne było powiedzenie „Kto nie pija gorzałki i od niej umyka, Ten słodkiego nie godzien kosztować piernika”. Zawartość przypraw korzennych, tak charakterystycznych dla tego ciasta, sprawia, że piernik posiadł wiele właściwości leczniczych. Znacznie poprawia trawienie. Myślę, że między innymi z tego powodu, piernik zagościł wśród wypieków Bożonarodzeniowych. Idealny na ratunek po Wigilijnej uczcie :)



piątek, 13 grudnia 2013

Zimowa bomba witaminowa

Zima zdążyła nas już nastraszyć swoim białym i mroźnym obliczem, a moja tęsknota za latem daje o sobie znać coraz bardziej. Brakuje mi spacerowania po ogrodzie i podjadania owoców i warzyw prosto z działki. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby letni świat przenieść na talerz. Kolorowe warzywa zaspokoją nasze zmysły, a ryba dodatkowo pomoże chronić naszą odporność.
Zachęcam do zakupu warzyw lepszej jakości, niż te które proponują nam markety. Sałatkowy koszyk wyjdzie droższy o kilka złotych, ale mamy pewność, że warzywa będą świeże, smaczne i bogate w witaminy.

Sałatka z tuńczykiem

Potrzebujemy:
- 1/2 sałaty lodowej
- 2 pomidory
- papryka zielona lub żółta
- papryka czerwona
- 1/2 pęczka natki pietruszki
- puszka tuńczyka w oleju, wodzie lub sosie własnym

Sos czosnkowy:
- 1 lub 2 ząbki czosnku
- 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
- 1 łyżka majonezu dla potrzebujących kalorii
- sól
- pieprz

Przygotowujemy dwa lub trzy płaskie talerze, od razu na nich będziemy umieszczać składniki. Sałatę kroimy lub rwiemy i wykładamy na talerz. Na niej umieszczamy w dowolnej kombinacji pokrojone w księżyce pomidory, a paprykę dla odmiany w paski. Teraz kolej na tuńczyka. Wyjmujemy go z puszki i umieszczamy na sitku, aby lekko go odsączyć. Po chwili, układamy na pozostałych składnikach. Zabieramy się za banalnie prosty sos czosnkowy. Do miseczki wlewamy jogurt, ewentualnie dodajemy majonez, oraz wyciśnięty lub utarty czosnek. Najlepiej aby miał prawie kremową konsystencję, wtedy równomiernie wymiesza się z jogurtem. Doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sałatkę sosem i posypujemy pokrojoną natką pietruszki. 






Jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale zrobione w pośpiechu, telefonem, tuż przed pożarciem :)


Garść dodatkowych ciekawostek dotyczących produktów i potraw przypadła mi do gustu, więc i dziś mała szczypta informacji o dobrodziejstwach warzyw i króla tuńczyka.

SAŁATA LODOWA
Zawiera witaminy A, D, E, B9, kwas foliowy i beta-karoten. Znajduje się w niej wiele cennych składników odżywczych, takich jak: żelazo, magnez, potas czy wapń. Jest ona również źródłem anytyoksydantów, które doskonale poskramiają wolne rodniki, dzięki czemu przeciwdziałają pierwszym oznakom starzenia. Bardzo dobrze używać jej do kanapek, gdyż pieczywo zakwasza nasz organizm, a sałata doskonale to bilansuje

PAN POMIDOR
Owoc :) Z witamin zawierają najwięcej karotenu, witaminy: C, K, E, B1, B2, B3, B6, kwas foliowy i biotynę. Ze składników mineralnych, pomidory najbogatsze są w potas, sód, fosfor, magnez, wapń, żelazo, miedź, cynk, mangan. Przede wszystkim pomidory są niezwykle bogate w likopen, antyutleniacz, który nadaje pomidorom czerwony kolor. Surowy pomidor zawiera go znacznie mniej niż przetworzony w postaci keczupu lub koncentratu. Im pomidor bardziej przetworzony tym lepszy dla naszego zdrowia. Likopen jest antyutleniaczem cechującym się większą blisko dwukrotnie większą siłą neutralizacji wolnych rodników niż beta-karoten. Chroni nasz organizm przed nowotworami, chorobami serca, zaćmą i wieloma innymi schorzeniami.

LADY PAPRYKA
Niepozorna a bije na głowę cytrynę pod względem zawartości witaminy C. Średniej wielkości strąk zapewnia 150 procent naszego dziennego zapotrzebowania na tą witaminę, której papryka nie traci w trakcie gotowania lub pieczenia. Czerwona papryka zawiera również rutynę – związek wzmacniający kruche naczynka krwionośne oraz bioflawonoidy,  które chronią serce i układ krążenia.
Papryka, zwłaszcza zielona to bogate źródło kwasu foliowego, który zapewnia prawidłową budowę tkanek i jest bardzo potrzebny kobietom w ciąży. Żółta odmiana dostarcza witaminy E oraz B6, niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania mózgu oraz tworzenia czerwonych krwinek.
 
NATKA PIETRUSZKI
Posiada właściwości antyseptyczne, wpływa pozytywnie na proces trawienia i zapobiega infekcjom układu moczowego. Zawiera witaminę C oraz prowitaminę A. Warto korzystać z jej dobrodziejstw szczególnie w okresie wzmożonej zachorowalności i przeziębień. Pietruszka odświeża oddech i co ważne niweluje nieprzyjemny zapach czosnku. 
 
TUŃCZYK
O tej rybie można by pisać i pisać. Na liście moich ulubionych znajduje się tuż za łososiem. Tuńczyk  zawiera duże ilości witaminy D i A, co korzystnie wpływa na stan kości i narządu wzroku. Zawiera również dużą ilość białka - ok. 23 g.  Mięso tuńczyka zawiera tran, który jest źródłem kwasu omega 3. Pomaga on spowolnić proces zanikania komórek mózgowych oraz obniża poziom cholesterolu we krwi. Stanowczo bardziej polecam zakup ryb w formie surowej, jednak nie neguje tych z puszki, gdyż są po prostu szybsze w podaniu. Ryby są kluczowym składnikiem zbilansowanej diety, więc dobrze gdybyśmy jedli je znacznie częściej.  
 
 

środa, 11 grudnia 2013

Weekend w kwiatki

Szukając nowych pomysłów na fason kolejnego fartucha, wygrywa słabość. Po raz kolejny nie mogłam oprzeć się pokusie i uszyłam moją ulubioną sukienkę. Jest dla mnie kwintesencją kobiecości w kuchni, a zarazem właśnie w takim kroju powstał pierwszy fartuch. Może stąd to przywiązanie.
Dzisiejszy również kwiatowy, ale znacznie subtelniejszy.




wtorek, 10 grudnia 2013

Coś z niczego

Miała być saszetka na bibeloty. Wielki, wyszperany, zielony namiot.. puszysta gąbka kupiona z myślą o poduchach na krzesła. Jednak w głowie zrodził się inny pomysł. Rękawica kuchenna, pierwsza, niepewna, niedoskonała, szycie, prucie a koniec końców nie wyszło tak źle. Już znalazła swojego opiekuna, nie pozwolono jej opuścić domu rodzinnego :)










Święta zbliżają się wielkimi krokami.. moje pomysły na dekoracje choinkowe i stołowe mnożą się szybciej niż zające w ciepły letni dzień. Umieszczę wszystkie razem, kiedy już się spełnią. <niecierpliwie tupie>

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Małe co nieco


Łakocie, łakocie, łakocie. Ciężko im się oprzeć. Najgorzej, gdy chęć na nie przychodzi znienacka, wtedy nie mogąc się opanować, pochłonęłabym całą alejkę słodkości w Tesco. Zalecam jednak spokój i opanowanie, czasem warto poczekać. Mam doskonały sposób na poskromienie napadu głodu słodyczowego. Spora porcja i kaloryczność proponowanego przeze mnie smakołyku, sugeruje aby obowiązkowo podzielić się nim z bliskimi. Zapraszam do skosztowania :)

Krucha tarta z bananami

Potrzebujemy:
- 250 g herbatników pełnoziarnistych,
- 50 g miękkiego masła,
- 4 banany,
- 250 ml śmietany kremówki,
- 2 łyżki cukru pudru,
- puszka masy kajmakowej (ok.400 g)





Herbatniki rozgniatamy lub miksujemy w mikserze, niezbyt drobno i łączymy z masłem. Tak powstałą masę przekładamy do formy na tartę lub do tortownicy i ugniatając zakrywamy spód. Wkładamy do lodówki na 2 godziny. Można znacznie skrócić ten czas, korzystając z zamrażarki. Po wyjęciu, na spodzie umieszczamy uprzednio podgrzaną i wystudzoną masę kajmakową. Następnie wykładamy pokrojone w plasterki banany oraz przykrywamy ubitą z cukrem śmietaną. Ponownie wkładamy do lodówki na około godzinę.


Efekt końcowy mówi sam za siebie... <3



Może i nie jest to przepis na już.. gdyż wymaga dość długiego schładzania, natomiast poziom słodkości i zaspokojenia apetytu na słodycze, całkowicie rekompensuje czas przygotowania. Dla mnie klasa <3

środa, 4 grudnia 2013

Wielkie powroty na salony

Zapewne wielu z nas ma w zanadrzu przepisy na wyjątkowe dania, z którymi wiąże się jakaś głębsza historia. Być może pojawiły się one przy ważnej okazji, bądź dzięki nim udało nam się zdobyć czyjeś serce. Jedną z najbliższych mojemu sercu potraw jest spaghetti carbonara. Uskuteczniany przeze mnie z wielkim sukcesem przepis nie jest tym oryginalnym, gdyż zawiera składniki, z powodu których, na samą myśl, niejeden Włoch złapałby się za głowę i wykrzyknął: ''Mamma mia ! ! !'' Nie mniej jednak, taka wersja spaghetti jest przepyszna :)

Carbonara pochodzi z regionu zwanego Lazio, którego stolicą jest znany nam wszystkim Rzym. Podstawowa wersja składa się z surowych jajek, sera pecorino, boczku i czarnego pieprzu. Niejednokrotnie przepis modyfikowano i tak trafiły do niego groszek, brokuły a nawet grzyby. Niektórzy uważają, że carbonara została przygotowana po raz pierwszy jako posiłek dla włoskich karbonariuszy - carboraro oznacza właśnie karbonariusza, węglarza, jednak etymologia nazwy nie jest do końca jednoznaczna.

To może tyle ciekawostek, wracajmy do kuchni :)

Potrzebujemy:

- 400 g makaronu spaghetti (pełnoziarnisty również mile widziany)
- 100 g wędzonego boczku
- 100 g serka topionego śmietankowego
- 8 łyżek śmietany 22% lub 30%
- 5 żółtek
- 60 g startego parmezanu
- 1 średni ząbek czosnku
- 2 łyżki oliwy
- 2 łyżki masła
- pół pęczka szczypiorku
- sól, pieprz


Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente. Obieramy czosnek i w całości podsmażamy na oliwie. Chodzi jedynie o to aby oddał smak i zapach do oliwy. Myślę, że śmiało można użyć oliwy czosnkowej, prze prosty sposób na jej przygotowanie podeślę razem z innymi patentami w Niezbędniku. Czosnek zdejmujemy z patelni, a na jego miejsce wrzucamy pokrojony w paski boczek.
W miseczce umieszczamy żółtka, śmietanę oraz parmezan. Razem mieszamy i doprawiamy solą, pieprzem. Masło rozpuszczamy w garnku. Dodajemy ugotowany makaron, boczek i serek topiony pokrojony w  kostkę. Podgrzewamy na malutkim ogniu, aż serek się rozpuści. Zdejmujemy z ognia i do garnka wlewamy masę jajeczną. Ważne jest, żeby zdjąć garnek z ognia, gdyż przy wysokiej temperaturze nasza masa może zamienić się w jajecznicę, a tego byśmy nie chcieli:) Tak więc masę mieszamy delikatnie z makaronem, aż lekko zgęstnieje. Wykładamy na talerz i posypujemy szczypiorkiem lub natką pietruszki.




Smacznego :)

czwartek, 28 listopada 2013

Leniwa przekąska

Przy braku natchnienia zaglądam do kuchni mojej guru Nigelli. Szczególnie bliskie mojemu sercu stały się odcinki z Włoch zatytułowane Nigellissima. Właśnie z jednego z nich pochodzi przepis, którym chcę się podzielić. Świetna propozycja na lekką przekąskę, gdy do obiadu jeszcze daleko a nasz brzuch domaga się jedzenia NATYCHMIAST. 




Potrzebujemy:
- 1 ząbek czosnku,
- puszka pomidorów krojonych,
- 1 jajko,
- chilli,
- starty parmezan,
- sól, pieprz,
- oliwa,
- możemy użyć również odrobiny oregano lub bazylii

Na oliwie podsmażamy czosnek z chilli. Należy uważać, żeby nie przypalić. Wlewamy pomidory i lekko podsmażamy wszystko razem. Do pomidorów wbijamy jedno jajko i dusimy chwilkę pod przykryciem (żółtko koniecznie powinno pozostać płynne). Wykładamy na talerz, posypujemy parmezanem i maczamy ulubione pieczywo.

Buon Appetito!

sobota, 23 listopada 2013

Pancakes z syropem pomarańczowym

Doskonałe na śniadanie jak i obiad. Jestem łasuchem, więc dla mnie propozycja słodkiego posiłku jest jak najbardziej trafiona. Jeśli też tak masz, ten przepis jest dla Ciebie. Najczęstszym dodatkiem do pancakes jest syrop klonowy, ja postanowiłam zamienić go na pomarańczowy. Danie bardzo łatwe do przygotowania i choć troszkę pozwoli poczuć nam zbliżajace się święta. Te dopiero za miesiąc, jednak w mojej głowie już burza smaków i zapachów z nimi związanych.

Potrzebujemy:
- 250 g maki,
- 250 ml maślanki naturalnej,
- 50 ml rozpuszczonego masła,
- 2 jajka,
- 30 g cukru,
- opcjonalnie 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia.

W misce roztrzepujemy jajka z masłem. Dodajemy maślankę, mieszamy. Następnie dosypujemy cukier oraz mąkę przesianą przez sitko. Ciasto powinno być znacznie gęstsze, niż na naleśniki. Na patelnię posmarowaną olejem lub masłem, wykładamy ciasto formując placuszki. Obsmażamy na złoto z obu stron.


 



Sos pomarańczowy

Potrzebujemy:
- 4 płaskie łyżki cukru białego lub brązowego,
- sok z dwóch pomarańczy,
- łyżka masła,
- kilka goździków.

Do rondelka wsypujemy cukier. Stawiamy na ogień i podgrzewamy, aby cukier rozpuścił się i zbrązowiał (karmelizujemy go). Do rozpuszczonego cukru wlewamy ostrożnie sok z pomarańczy. Uwaga może pryskać. Z początku karmel oddzieli się, ale mieszając doprowadzimy sos do jednolitej konsystencji. 
Na koniec dodajemy goździki, chwilkę mieszamy i dodajemy masło, aby zagęścić sos. 



Smacznego <3

piątek, 22 listopada 2013

Owsiane inaczej

Owsianka. To już dla mnie od dłuższego czasu  najczęstsze skojarzenie z hasłem śniadanie. A może by inaczej??  Warto szukać nowych pomysłów na pyszne, ciepłe śniadanie, które daje energię na długi poranek. Jednym z nich jest omlet, który przygotował dla mnie po raz pierwszy mój brat. Smak, jak również prostota wykonania tak pozytywnie mnie zaskoczyły, że właśnie ta propozycja śniadaniowa na dobre zagościła w moim menu. 

Potrzebujemy:
- 2 jajka,
- 1 banan,
- 3/4 szklanki płatków owsianych,
- odrobina masła

W misce rozgniatamy widelcem, obranego wcześniej ze skórki, banana. Do środka wbijamy dwa całe jajka i razem mieszamy. Na koniec dosypujemy płatki owsiane oraz dowolnie wybrane przez nas dodatki. Całość umieszczamy na patelni podgrzanej z odrobina masła. Na bardzo małym ogniu opiekamy z jednej, a potem z drugiej strony. Najlepiej poczekać do takiego momentu, aż jajka zetną się, ciasto stanie się bardziej zwarte, co ułatwi nam odwrócenie.



 Wersja z konfiturą z dyni i jabłka.




Konfitura:
- 1 kg dyni,
- 3 jabłka lub gruszki,
- cukier do smaku,
- odrobina wody

Dynię myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Jabłka, gruszki podobnie. Do garnka wlewamy wodę, a następnie wrzucamy dynie i jabłka. Na bardzo małym ogniu rozgotowujemy składniki, często mieszając aby się nie przypaliły.  Dosypujemy cukier i stopniowo odparowujemy wodę, aby konfitura nam zgęstniała. Tak przygotowaną możemy zjeść od razu lub zapasteryzować na zimę.
Wszyscy wiemy, że to co nieosiągalne smakuje najlepiej, tak jak dla mnie konfitura z dyni, w środku zimy :) 

W roli dodatków do omletu doskonale sprawdzają się, świeże owoce, miód, cukier puder, na co tylko mamy ochotę. Do masy możemy dodać wiórki kokosowe, tarte migdały lub orzechy, które dodatkowo roztoczą w domu piękny zapach. Jeśli nie chcemy podbijać kaloryczności masłem, w zupełności wystarczy posmarować patelnię kroplą oleju.

Szczerze polecam.
Smacznego :)

Właśnie teraz przyszedł mi do głowy pomysł o połączeniu dyni z pomarańczą, cynamonem i goździkami, święta tuż tuż... a w prezencie dla bliskich słoik słodkości pod choinkę, strzał w dziesiątkę:) i ten zapach...  ale o tym już wkrótce. Zapraszam :)


środa, 20 listopada 2013

Nieuzasadniona wątpliwość

Czy mężczyźni naprawdę są lepszymi kucharzami od kobiet?? Ciężko zdecydować. Według mnie wszystko zależy od fantazji i chęci poszerzania kulinarnych horyzontów. Jasne, że różnimy się sposobem patrzenia na świat, a co za tym idzie na smaki i wizualne wrażenia na talerzu, jednak właśnie to sprawia, że gotowanie staje się tak osobiste. Jedno jest pewne, aby nasz dotychczas grasujący jedynie na gotowe smakołyki mężczyzna, zdecydował się na samodzielne przygotowanie posiłku potrzebna jest odpowiednia motywacja. Może być to kilka ciepłych słów.. taki mały, osobisty system nagród.. ale najlepiej sprowokować jego wewnętrzne chęci. A jak je wskrzesić??.. Pomysł poniżej :) 






Fartuch najlepiej wykonać samemu ( u mnie zadziałał!! ), bo to dodatkowo zwiększa szanse na sukces zaciągnięcia pana domu do kuchni. Natomiast jeśli obdarzono Cię innymi zdolnościami niż szycie i Twoje palce po kolejnej podjętej próbie wyglądają jak po serdecznych przytulakach z jeżem, śmiało skorzystaj z gotowych projektów.

W takim stroju superbohatera z pewnością męska kreatywność w kuchni nie skończy się na okresie randkowania.

Główna bohaterka zdjęcia, bez której moja mała miłość prawdopodobnie nigdy by nie wykiełkowała, maszyna Babci otulona masą ciepłych wspomnień. <3




czwartek, 14 listopada 2013

Przysmak serowy

Za oknem coraz zimniej, więc i ja kierując się wewnętrznym instynktem przetrwania, postanowiłam zmienić swoją dietę na zimową. Co prawda nie ma żadnego usprawiedliwienia dla pochłaniania dużych ilości niezdrowego jedzenia, a taki wybryk powinien zostać okupiony solidnym wysiłkiem fizycznym, nie mniej jednak raz na jakiś czas taki grzech.. to słodka słabostka :) 

Nie jestem specjalną fanką zup, ale chyba jak każdy mam kilka ulubionych, do których wracam ze smakiem. 

Zupa serowa jest dla mnie własnie jedną z tych typowo zimowych. Nie byłam do niej przekonana, opierałam się dość mocno, jednak pewnemu upartemu, wiercącemu dziurę w brzuchu smakoszowi, dałam się namówić. Jak się okazało słusznie :) Zupa pyszna! Przepis poniżej. Smacznego :)

Potrzebujemy:
- 1 litr bulionu warzywnego lub drobiowego,
- 2 cebule,
- 2 ząbki czosnku,
- 250 g serka topionego najlepiej śmietankowego,
- tarty ser Salami lub Gouda,
- koperek,
- cebulka dymka,
- sól,
- pieprz biały,
- oliwa,
- opcjonalnie grzanki

Cebule kroimy w kostkę, czosnek drobno siekamy i szklimy na oliwie. W rondlu zagotowujemy bulion i wrzucamy do niego pokrojony w mniejsze kawałki serek topiony. Mieszamy i czekamy aż się rozpuści. Dodajemy cebulę z czosnkiem. Zagotowujemy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Podajemy posypaną tartym serem żółtym, dymką i koperkiem.






Bardzo dobrze smakuje z dodatkiem chrupiących pełnoziarnistych grzanek.
Pieczywo kroimy w kostkę i podsmażamy na odrobinie masła, aż się przyrumieni.

Dla poszukiwaczy mocniejszego smaku polecam zamiast tartego sera żółtego dodać drobne kawałki sera gorgonzola.

Szybko, łatwo i przyjemnie :)

niedziela, 10 listopada 2013

Kwiatowe nowe

Czasem zdarza mi się, że podczas poszukiwania kolejnych materiałów zaglądam do lumpeksu. Jak dla mnie to kopalnia świetnej jakości tkanin, trzeba tylko troszkę cierpliwości i systematycznych odwiedzin. Zazwyczaj zakopuję się na zasłonach, których wzorom wprost nie mogę się oprzeć, a gigantyczne rozmiary pozwalają  na uszycie wielu rzeczy. Najczęściej jednak kończy się na fartuchach i torbach. Nie jest niczym wyjątkowym stworzenie czegoś z nowego materiału, sztuką jest wykorzystać to co się ma albo znajdzie z drugiej ręki. Nie musi to być od razu coś wielkiego.. Małe rzeczy cieszą najbardziej :)
W czasach zalewania ludzi ogromną ilością towarów, warto polegać na własnej kreatywności, wtedy rzeczy wzbogacają się o tak wytęsknioną unikalność. 

Oto mała próbka tego co powstaje ze skarbów znalezionych w czasie takich poszukiwań :)






:)

Za jakiś czas postaram się umieścić wykrój dla tego modelu i już na bieżąco do każdego kolejnego dołączać krótki 'Step by Step'

niedziela, 3 listopada 2013

Popołudnie z królową

Jednym z najlepszych sposobów na rozgrzanie się po długim i męczącym dniu jest gorąca zupa z dyni. Zupa bardzo szybka i niesamowicie prosta w przygotowaniu, więc nawet największy leniuch kuchenny przy odrobinie chęci da sobie radę. Można doprawić ją ostrzej niż w przedstawionym przepisie, dodając na przykład podsmażone kawałki kurczaka, lecz według mnie najlepiej smakuje w łagodniejszej postaci.

Dodatkową atrakcją jest to, że z każdej odmiany dyni uzyskamy troszkę inny smak i kolor kremu, także eksperymentujmy !! :)

Potrzebujemy:

75 dag dyni
2 ziemniaki
1 mała cebula pokrojona w kostkę
1 posiekany ząbek czosnku
litr rosołu lub bulionu warzywnego
4 łyżki oliwy lub oleju
1 łyżeczka curry
sól
pieprz
cukier

Dynię obieramy ze skóry i wydrążamy miąższ. Kroimy ją w kostkę. Ziemniaki również obieramy i kroimy w kostkę średniej wielkości, podobnie jak dynię. Na głęboką patelnię wlewamy oliwę, i dodajemy cebulę z czosnkiem. Czekamy aż się zeszkli (stanie się błyszcząca lecz nie przypalona:) Dodajemy ziemniaki i dynię, smażymy na małym ogniu przez ok. 5 minut od czasu do czasu mieszając. Następnie wlewamy bulion i lekko gotujemy do miękkości  ok. 20 minut. Gdy warzywa ugotują się, miksujemy zupę blenderem, doprawiamy solą, pieprzem, curry i szczyptą cukru.
Możemy przyozdobić listkami bazylii.
Smacznego :)


środa, 30 października 2013

Złotojesienne nastroje

Co najlepiej łączy gotowanie z szyciem i daje mnóstwo satysfakcji ??? Samodzielnie wykonany fartuszek, który już od samych soczystych kolorów pobudza apetyt :)
W sam raz na jesienne baraszkowanie w kuchni pełnej dojrzałych owoców i warzyw.

Wkrótce przepis na coś pysznego :)


wtorek, 29 października 2013

Moje małe miłości

Witaj na moim blogu :)
Moje małe miłości..

Szycie i gotowanie.... 
To tak w skrócie o tym co wywołuje uśmiech na mojej twarzy i właśnie przestało się mieścić w zaciszu domowym. Mam nadzieję, że zaglądając tu po raz pierwszy, znajdziesz coś osobistego i zostaniesz na dłużej :)

Zapraszam
Asia