sobota, 27 września 2014

Krem z dyni z pistacjami

Wielkimi krokami zbliżają się coraz chłodniejsze dni, których tegoroczne wtargnięcie z mokrymi butami w moje życie, zauważyłam wyjątkowo dotkliwie. Jednak nie każdą porą roku czuję się w Polsce jak w domu. Niezłota jesień bywa mocno przygnębiająca i kapryśna. Na takie kaprysy dobrze sprawdzi się ciepła i ostra zupa. Tegoroczne zbiory dyniowe nie będą wyjątkowo obfite, lecz na kilka zimniejszych dni wystarczy. I na muffiny i bułki też.
Do kremu z dyni...

Potrzebujemy:
- 700 g obranej dyni
- 1 cebula
- 1 litr bulionu warzywnego
- 1 łyżeczka startego, świeżego imbiru
- 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
-1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
- 3 łyżki oliwy
- pistacje do dekoracji
- natka pietruszki

Cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na oliwie. Dodajemy paprykę, pieprz cayenne i imbir. Obraną dynię kroimy w 2 centymetrową kostkę i wrzucamy na patelnię. Obsmażamy 2-3 minuty. Zalewamy bulionem z warzywami (wyjmując liść laurowy, ziele angielskie i pieprz) i gotujemy do miękkości dyni. Blendujemy i doprawiamy solą. Krem dekorujemy pistacjami i natką pietruszki.

BULION
Pokrojone na mniejsze kawałki: marchewkę, pietruszkę, cebulę, 1/4 selera, liść laurowy, 3 ziarna ziela angielskiego, 3 ziarna czarnego pieprzu zalewamy litrem wody, Gotujemy do miękkości warzyw.


sobota, 20 września 2014

Pizza

Po kilku dobrych latach poszukiwań idealnego ciasta na pizze, mogę uznać je za zakończone. I to niemałym sukcesem. Spód po upieczeniu jest cienki, elastyczny i dokładnie taki jakiego szukałam. Bez cudowania z podsypkami z kaszy manny i innymi udziwnieniami. Spróbuję upiec go również na grillu, wtedy smak i zapach bardziej będzie przypominał pizzę prosto z pieca. A może pizza na słodko z gruszką i migdałami?? Dzisiejsza pogoda nie zachęca do grillowania, ale z październikowymi, ciepłymi popołudniami wiążę duże nadzieje na pyszny placek. 
Dzisiaj pizza z mozzarellą, szynką i pomidorami. Obowiązkowa.

Potrzebujemy:
Ciasto:
- 3 szklanki mąki
- 25 g świeżych drożdży
- szklanka letniej wody
- 2 łyżki oliwy
- szczypta soli
- szczypta cukru

Składniki:
- 125 g mozzarelli
- 100 g szynki parmeńskiej
- 2 pomidory
- rukola
- 2 ząbki czosnku
- sól
- pieprz świeżo mielony
- 1 łyżka oliwy

Drożdże rozpuszczamy w szklance letniej wody. Dosypujemy przesianą 1 szklankę mąki. Dodajemy sól i cukier. Odstawiamy do wyrośnięcia zaczynu na około 10-15 minut. Następnie do miski z zaczynem przesiewamy pozostałą mąkę oraz dwie łyżki oliwy. Wyrabiamy ciasto dotąd, aż zacznie nam się odklejać od ręki, w razie konieczności podsypując mąką. Ciasto dzielimy na pół i formujemy dwie kulki. Ponownie odstawiamy do wyrośnięcia na ok 30 minut. Jedną część ciasta wałkujemy dość cienko, uważając żeby się nie porwało, oczywiście podsypując mąką. Blachę smarujemy oliwą i wykładamy ciasto. Smarujemy je również oliwą oraz rozgniecionym czosnkiem. Układamy pokrojoną w plastry mozzarellę, szynkę oraz plastry pomidora. Posypujemy gruboziarnistą lub zwykłą solą. Pieczemy ok. 10 minut w temperaturze 250 stopni, aż ser się rozpuści. Wyjmujemy, posypujemy rukolą, polewamy oliwą. 
Drugą część ciasta przygotowałam po wiejsku. Ciasto posmarowałam przecierem pomidorowym, posypałam oregano i bazylią, na to kawałki kiełbasy i cebula. Kolejny z przepisów na skuteczne czyszczenie lodówki :)





poniedziałek, 15 września 2014

Poduszkowo

Do poduszkowej rodziny dołączyły dwa nowe przytulaki. Już mają swoje domy, co jeszcze bardziej mnie cieszy i motywuje do dalszej pracy. W głowie mam jeszcze kilka koronkowych pomysłów, na których szybką realizację liczę.

Słonecznego poniedziałku :)



niedziela, 14 września 2014

Uff

Kończący się właśnie weekend uświadomił mi, że nie mam już 18 lat. Nie mam. Nie potrafię pracować na pełnych obrotach z nienagannym uśmiechem na ustach, śpiąc zaledwie kilka skromnych godzin. Nie miej jednak było warto. Jarmark w Dębicy zaliczam do udanych. Mile spędzony czas tak. Czy w przyszłym roku zaglądnę ponownie na dębnicki rynek? Tego jeszcze nie wiem. Jednak mocno trzymam kciuki za organizatorów, by nadal prężnie podejmowali coraz to nowe wyzwania, aby Jarmark stawał się jeszcze bardziej atrakcyjny. A ja ze swojej strony będę go szczerze polecać. Mam nadzieję, że nowe znajomości i wymiana doświadczeń wynagrodzą mi to, że nie mam już 18 lat :)

Poznałam przemiłą i tak ciepłą Panią, że już dawno nikt nowo poznany nie wywarł na mnie tak pozytywnego wrażenia. Tym bardziej zachęcam do zapoznania się z jej pracami, gdyż są wyjątkowe i wykonane z niezwykłym smakiem. Fantastyczne prezenty dla bliskich, jak również do własnego zacisza domowego.

Dom z Aniołem zaprasza :)

http://florystyka-domzaniolem.pl/
Facebook: Dom z Aniołem


Zaległości nadrobię. Obiecuję.

Ciasne, ale własne :)



sobota, 6 września 2014

Tort malinowy

Kolejna ważna data w kalendarzu. To nie mogło skończyć się inaczej, jak tortem. Robiąc ogrodowy research, już w znacznie ograniczonych owocach zdecydowałam się na maliny. Jeszcze nigdy nie dodawałam ich do masy, więc z tym większą chęcią postanowiłam je wykorzystać. Uniwersalna baza biszkoptowa oraz masa, nadają się do połączenia z różnymi owocami: jeżyny, borówki. Nie przedłużając, do przygotowania tortu...

Potrzebujemy:

Biszkopt:
- 6 jajek
- 22 dag cukru
- 22 dag mąki pszennej w tym jedna łyżka mąki kartoflanej
- 5 łyżek wody
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka octu
- 3 łyżki kakao

Żółtka oddzielamy od białek. Białka wlewamy do  miski i ubijamy na sztywno. Partiami do piany dosypujemy cukier i cukier waniliowy. Żółtka mieszamy z wodą i octem. Po łyżce wlewamy do piany i dokładnie mieszamy. Łączymy razem przesiane suche składniki, tj. mąkę, proszek do pieczenia. Do piany z żółtkami dodajemy po dwie łyżki suchych składników i mieszamy na bieżąco, żeby nie powstały nam grudki. Tak przygotowaną masę wlewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Po pół godziny sprawdzamy czy biszkopt upiekł się wbijając w niego drewniany szpikulec do szaszłyków. Jeśli po wyciągnięciu go mamy gładki patyczek, to znaczy, że czas pieczenia dobiegł końca. Wyciągamy nasz biszkopt i,  co może zabrzmieć dziwnie, zrzucamy go z wysokości 40 cm na blat. Ta akrobacja zagwarantuje nam, że biszkopt nie opadnie. Odkładamy go do ostygnięcia. Przecinamy na pół (najlepiej nitką) i ponczujemy posłodzoną herbata z cytryną.

Masa:
- 1 kostka masła
- 3 żółtka
- 1 kieliszek spirytusu
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1,5 szklanki mleka
- 25  dag cukru
- 2 garści malin + maliny do dekoracji



Z żółtek, mleka i mąki przygotowujemy budyń w następujący sposób. Żółtka mieszamy w garnku z cukrem, przesianą mąką i odrobina mleka, konsystencja powinna umożliwić nam swobodne utarcie składników na gładko. Pozostałą część mleka zagotowujemy. Do żółtek z mąką wlewamy gorące mleko, ciągle mieszając aby nie powstały nam grudki. Stawiamy garnek na ogień i powolutku podgrzewamy, ciągle mieszając, aż budyń się nam zagotuje. Odstawiamy go do wystygnięcia. Ucieramy masło w misce na gładko. Przed przystąpieniem do łączenia masła z budyniem, i budyń i masło muszą mieć jednakową temperaturę. Łączymy. Do masła dodajemy po łyżce budyniu. Mieszamy na gładko. Tak łyżka po łyżce. W sytuacji podbramkowej, jeśli zaobserwujemy, że masa nam się rozwarstwia, wlewamy troszkę spirytusu i mieszamy. Dodajemy maliny i mieszamy, mieszamy, mieszamy. 

Na spód biszkoptu wykładamy połowę masy, przykrywamy drugą połową biszkoptu i druga częścią masy, pamiętając, by najpierw pokryć masą brzegi tortu. Dekorujemy malinami i liśćmi malin.