sobota, 26 lipca 2014

Knedle ze śliwkami

Czas spędzany w domu owocuje maminymi obiadami. Wakacje są takim okresem w ciągu mojego roku, kiedy mogę bez ograniczeń najadać się smakami Krosna na cały kolejny rok. I z premedytacją korzystam z tego przywileju, tym bardziej, że uśmiech na twarzy Mamy jest bezcenny.
Dziś po raz pierwszy pojawia się przepis, w którego wykonanie miałam tylko minimalny wkład. Ale nie wyobrażam sobie, aby ktoś inny miał go przygotować jak nie Mama. Kto wie, może nawet pojawi się mały zakątek z przepisami na moje domowe smaki Krosna.

Potrzebujemy:
- 1 porcja ziemniaków z dużą zawartością skrobi (np. 1 kg)
- 1/4 porcji mąki ziemniaczanej (np. 25 dag)
- 1 jajko
- sól
- śliwki węgierki (bez pestek)
- śmietanka 30%
- cukier waniliowy

Ziemniaki obieramy, gotujemy i studzimy. Mielimy w maszynce na gładką masę, dodajemy mąkę, jajko i sól. Wyrabiamy ciasto. Porcjujemy je na mniejsze kawałki wielkości jajka i umieszczamy w środku śliwkę. Toczymy w dłoniach na gładką kulkę. Knedle gotujemy w gorącej osolonej wodzie do momentu kiedy po wypłynięciu na powierzchnię pojawi się delikatna pianka. 
Śmietankę podsmażamy na patelni z cukrem waniliowym.
Knedle podajemy polane śmietanką. Na zdjęciu z konfiturą z wiśni.
Smacznego :)


sobota, 19 lipca 2014

Chłodnik litweski

Chłodnik litewski jest.. no właśnie. Wertując internet w poszukiwaniu informacji o chłodniku litewskim, poza szczątkami z wikipedii, niezbyt wiele mogłam znaleźć na jego temat. I poczułam się szczerze zawiedziona. Zanim za coś się zabiorę, lubię dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej. Szkoda, że tym razem musi być inaczej. Palące, sobotnie popołudnie zaskutkowało chłodnikiem. Wariacji na jego temat powstało wiele, jednak gdy uda mi się dotrzeć do przepisu na ten jedyny właściwy, z pewnością się pojawi. Jak na razie wersja, która najbardziej rozbudziła mój apetyt. Smacznego, gorącego popołudnia.

Potrzebujemy:
- 2 buraki
- 2 ogórki
- 5 rzodkiewek
- garść szczypiorku
- garść koperku
- 2 ząbki czosnku
- 250 ml kefiru
- 250 ml zsiadłego mleka
- 250ml kwaśnej śmietany 18%
- pęczek botwiny- sól
- pieprz
- cukier
- sok z cytryny

Buraki myjemy, obieramy i kroimy w kostkę. Botwinkę kroimy w półcentymetrowe kawałki. Wszystko wrzucamy razem do garnka i zalewamy niewielka ilością wody, zagotowujemy, pilnując, żeby buraki się nie rozgotowały. Doprawiamy solą, cukrem i sokiem z cytryny. Odstawiamy do przestudzenia. Śmietanę, kefir i zsiadłe mleko mieszamy razem. Wsypujemy pokrojone w kostkę ogórki, rzodkiewkę. Przeciskamy przez praskę czosnek, szczypiorek i koperek kroimy drobno i dosypujemy do kefiru. Dodajemy ostudzoną botwinkę z burakami i doprawiamy pieprzem, ewentualnie solą.
Przed podaniem wstawiamy do lodówki na dwie godziny.



czwartek, 17 lipca 2014

Muffiny bananowo czekoladowe

Kolejna ważna okazja do świętowania. Zazwyczaj w takiej sytuacji stawiam na muffiny. Są małe i słodkie. Tym bardziej, że sposobów na udekorowanie takiego małego cudeńka jest milion pięćset. Głównym składnikiem są banany i gorzka czekolada. Można w połowie zastąpić ją mleczną, ale jak dla mnie deserowa jest znacznie lepsza, gdyż ciastko nie staje się przesadnie słodkie. Korzystając z ogrodowych owoców możemy smacznie ukoronować nasze muffinki. Proporcje powinny starczyć na jedną blaszkę (12 muffinów), jednak mi zawsze jakimś cudem zostaje ciasta na kolejne 5 :)

Potrzebujemy:
- 3 banany
- 100 g masła
- 150 g
- 2 jajka
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 260 g mąki pszennej tortowej
- 100 g czekolady deserowej
- opakowanie cukru wanilinowego

Krem:
- 250 g miękkiego masła
- 3 żółtka
- 2 banany
- 45 g kakao
- 50 g cukru
- kilka kropli soku z cytryny

Banany obieramy i łamiemy na mniejsze części, wrzucamy do miski i miażdżymy na papkę. Mikserem lub trzepaczką ubijamy 2 jajka z cukrem na puszystą masę. Czekoladę siekamy na mniejsze kawałki. Do rozgniecionych bananów dodajemy roztopione masło i mieszamy. Do bananów z masłem przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia, posiekaną czekoladę, jajka ubite z cukrem i cukier wanilinowy. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy.
Formę do pieczenia muffinek wykładamy papilotkami i wypełniamy je masą bananową do 3/4 wysokości. Pieczemy przez mniej więcej 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 160°C z funkcją termoobiegu.

Krem:
Banany wrzucamy do miski, dodajemy cukier, kakao, 3 żółtka oraz kilka kropel soku z cytryny. Miksujemy za pomocą blendera. Zmiksowane składniki przelewamy do garnka, następnie podgrzewamy do temperatury mniej więcej 83°C cały czas mieszając. Odstawiamy w chłodne miejsce do wystygnięcia.
Miękkie masło ucieramy lub miksujemy. Do napowietrzonego masła dodajemy schłodzony krem czekoladowy i miksujemy (ważne by miały podobną temperaturę, gdyż wtedy masa się nie zważy).
Ostudzone muffinki dekorujemy kremem czekoladowym i owocami.



sobota, 12 lipca 2014

Moja botwinka

Nie wiem na ile moją zupę można nazwać rasową botwinką, ale chyba nie chodzi o to żeby co do joty odtwarzać utarte przepisy, tylko szukać swojego smaku. Idąc tym tropem, moja pierwsza botwinka wyszła obiecująco i z pewnością będę ją robić częściej. Na pewno nie będę oryginalna mówiąc, że najlepszą botwinkę na świecie robiła moja babcia, a teraz mama. Tak już jest. Ale próbujmy przeskoczyć mistrzów szukając swoich własnych rozwiązań.

Wracając do sedna. Jedzmy buraki! Nie sposób wymienić wszystkich ich zalet w kilku zdaniach. 

Buraki zawierają sód, potas, wapń, magnez. Zawierają również antocyjany (profilaktyka nowotworowa), które neutralizują wolne rodniki chroniąc przed rakiem. Ponadto znacznie zwiększają przyswajalność tlenu przez komórki. Komplet witamin z grupy B pomaga przy schorzeniach związanych ze stresem, zaburzeniami snu i koncentracji. Osobom uprawiającym sport, pomaga pozbyć się zakwasów. Żelazo w najlepszy sposób przyswajamy właśnie z buraków, a jak wiadomo niedobór żelaza powoduje między innymi anemię. Buraki są doskonałym budulcem krwi. Odkwaszają organizm i pomagają w wydalaniu z organizmu metali ciężkich. 
Są świetnym naturalnym różem do policzków :)

JEDZMY I PIJMY SOKI Z BURAKÓW

A do botwinki..

Potrzebujemy:
- 2 marchewki
- 2 pietruszki
- małego selera
- pół cebuli
- 3 lub 4 młode buraki z liśćmi
- koperek
- liść laurowy
- 3 ziarna ziela angielskiego
- kilka łyżek śmietany 18%
- sok z połowy cytryny


Marchewkę, pietruszkę, selera i buraki obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do garnka. Zalewamy zimną wodą, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie. Cebulę opalamy nad palnikiem i dokładamy do wywaru, gotujemy ok 15 minut. W międzyczasie dolewamy sok z cytryny, żeby barszcz nie stracił koloru. Botwinę myjemy i kroimy w 2-3 centymetrowe kawałki i wrzucamy do garnka. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy kilka minut. Zupę podajemy ze śmietaną, koperkiem i jajkiem.




środa, 9 lipca 2014

Placuszki owsiane z borówkami

Wreszcie upragnione wolne. Mimo tego, że perspektywa pracowitych wakacji wzbudza we mnie lekki dreszcz, to jednak kiedy to co się robi przynosi tyle satysfakcji.. :) Nadrabianie zaległości w szyciu wychodzi na pierwszy plan, bo póki co gotowanie dosłownie rozwałkowało szycie, niczym Niemcy Brazylię z półfinale MŚ. W niezgodzie z powyższym postanowieniem, ostatnim rzutem na taśmę na blogowym stole lądują placuszki z bananem i płatkami owsianymi. Uczta nieziemska, a do tego bardzo syta. Nadaje się na śniadanie w wolny dzień, kiedy w pośpiechu nie musimy łapać czegoś na ostatnią chwilę.

Potrzebujemy:
- 100 ml mleka
- 150 g mąki 
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- garść płatków owsianych
- 1 jajko
- 1 banan
- garść borówek
- małą śmietanę 36%

Ciasto na placki przygotowujemy podobnie jak na naleśniki. Do miski wlewamy mleko, rozbełtane jajko, mąkę, proszek i płatki. Banana rozgniatamy widelcem i dodajemy do masy. Jeśli jest zbyt gęsta, konsystencję regulujemy dolewając mleka. Placuszki smażymy na oleju lub odrobinie masła. Podajemy z ubitą śmietaną z odrobiną cukru i sezonowymi owocami. 




Dla ciekawskich. Doskonale zdaję sobie sprawę, że cena borówek sięga horrendalnego poziomu, ale w sezonie warto po nie sięgnąć. Tym bardziej jeśli mamy zaprzyjaźnionego sąsiada szczęściarza z kilkoma krzakami w ogrodzie, który chętnie się nimi z nami podzieli.  Poza tym, że borówki dostarczają nam podstawowych makroelementów jak magnez, potas, fosfor, wapń, posiadają również antyoksydanty. Jak się okazuje zawierają ich znacznie więcej niż czerwone wino i owoce pestkowe. Dodatkowo owoce te dzięki antocyjanom pomagają przy schorzeniach wzroku. Zalecane jest większe spożycie borówek przez kierowców jak i osoby pracujące długo przed monitorem komputera. Wykazano również podobne działanie do żurawiny przy zapobieganiu i łagodzeniu objawów infekcji dróg moczowych.  Jeśli chodzi o przechowywanie, to najlepiej jest mrozić owoce, gdyż praktycznie nie tracą swoich właściwości, jednak absolutnie nie należy ich gotować.
Korzystajmy póki czas!

sobota, 5 lipca 2014

Grzanki z bobem

Sezon bobowy w pełni. Ze względu na to, że jest to warzywo sezonowe, nie gości zbyt często w naszych daniach. A szkoda, gdyż jest bardzo dobrym źródłem białka i kwasu foliowego, który jest potrzebny nie tylko kobietom w ciąży. Ponadto bób zawiera dużo błonnika i daje uczucie sytości na długo. Najczęściej możemy spotkać bób podawany w formie ugotowanej w wodzie z małsem i bułką tartą. Kształtujące podróże pokazały mi, że bób można jeść również bez skórki, co prze nigdy nie przyszłoby mi przez myśl. Najkorzystniej jest gotować bób na parze, gdyż traci mniej wartości odżywczych niż przy zwykłym gotowaniu.
Idąc za ciosem postanowiłam spróbować podać go niebanalnie. Skoro awokado dobrze sprawdza się na grzankach, to czemu nie spróbować z bobem. I padło. Grzanka, bób, jajko w koszulce. Pycha

Potrzebujemy:
- 2 jajka
- 1/2 szklanki ugotowanego i obranego bobu
- 2 kromki ulubionego chleba
- 50 ml octu
- sól pieprz

Jajko w całości przekładamy do filiżanki. W rondelku zagotowujemy wodę z octem i zmniejszamy gaz. Za pomocą łyżki robimy wir i  wlewamy jajko. Chwilkę podgotowujemy i wykładamy na ręcznik papierowy. Grzankę smarujemy oliwą i smażymy na patelni grillowej na złoto z obu stron. Układamy na nich obrany bób, a na wierzch jajko w koszulce. Posypujemy solą i pieprzem.