sobota, 31 maja 2014

Sałatka z mozzarellą i pestkami dyni

Białko jest jednym z najważniejszych składników w naszej diecie. Odpowiada za budowę tkanek, transport substancji po organizmie oraz między innymi zmniejsza prawdopodobieństwo chorób układu krwionośnego. Jest niezbędne do budowy mięśni i regeneracji potreningowej. Oznacza to nic innego jak to, że produkty bogate w białko są bardzo potrzebne, gdy uprawiamy sport. Dzienne zapotrzebowanie jest różne w zależności od płci, wieku, wagi oraz rodzaju aktywności fizycznej. Minimalne zapotrzebowanie na białko wynosi mniej więcej tyle, ile wynosi nasza waga, oczywiście w gramach. To znaczy, że jeśli ważymy 60 kg, to nasze zapotrzebowanie na białko wynosi ok 60 g. 
Jak uzbierać nasze niezbędne gramy? Jak się okazuje nie jest to takie trudne. Doskonałe źródła to: mięso wołowe, drób, ryby, ryż, nabiał, jajka, warzywa strączkowe. Wystarczy, że na śniadanie zjemy jajecznicę z 3 jajek, na obiad grillowany filet z kurczaka z ryżem i fasolką szparagową, podwieczorek koktajl z jogurtu naturalnego z bananem, kolacja sałatka z mozzarellą (przepis poniżej) i białko mamy załatwione :) Białko jako jedyny składnik nie jest odkładany w naszym organizmie w przeciwieństwie do węglowodanów i tłuszczów. Ponadto organizm potrzebuje zużyć znacznie więcej energii na strawienie białka niż węglowodanów. Musimy dbać, by nie brakowało go w naszej diecie. 

Dziś przepis na sałatkę z mozzarellą. W połączeniu z pełnoziarnistą grzanką będzie świetnym posiłkiem potreningowym, jeśli tak jak ja ćwiczycie po południu.

Potrzebujemy:
- kulka mozzarelli (100g)
- kilka liści sałaty lodowej
- kilka pomidorków koktajlowych
- żółta i zielona papryka
- garść pestek słonecznika
- sos (oliwa, odrobina musztardy, woda, sok z cytryny, sól, pieprz)

Warzywa myjemy, kroimy i układamy na talerzu. Mozzarellę odcedzamy i również kroimy. Całość polewamy sosem. Podajemy z grzanką z pełnoziarnistego chleba.




sobota, 24 maja 2014

Pierożki z łososiem i ricottą

Miało być ravioli. Wyszły raczej solidne polskie pierogi z łososiem. Pyszne bez dwóch zdań i w żadnym wypadku nie gorsze niż włoskie ravioli. Przed zabraniem się za ich przyrządzanie, koniecznie trzeba sprawdzić czy mamy pod ręką wałek, bo jak się okazuje nie jest to aż tak oczywiste. Proponowana w podbramkowej sytuacji butelka po winie lub soku, nie jest najlepszym zastępnikiem przy tak mocnym cieście, a obawa czy szkło czasem nie pęknie nie dodaje nam przyjemności z gotowania. Tak więc, wałek jest niezbędny. Dodatkowo możemy sobie ułatwić pracę za pomocą specjalnej formy do robienia pierożków. Przypuszczam, że na rynku można już dostać takie formy od wielu producentów. Znacznie przyspieszają nam gotowanie, tym bardziej jeśli mamy mało czasu na przygotowanie posiłku dla rodziny lub przyjaciół.

Do pierożków potrzebujemy:

CIASTO:
- 4 jajka
- 400 g mąki tortowej
- 4 łyżki wody

FARSZ:
- 200 g serka ricotta
- 150 g filetu z łososia
- natka pietruszki
- sok z cytryny
- sól
- pieprz

Zaczniemy od farszu. Łososia przyprawiamy delikatnie solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Pieczemy 20 minut w temperaturze 170 stopni. Studzimy, ściągamy skórę i rozdrabniamy palcami. Łososia wrzucamy do miski, dodajemy ricottę i pokrojoną natkę pietruszki. Kosztujemy i doprawiamy do smaku.
Mąkę przesiewamy przez sitko, wbijamy jajka, dodajemy wodę i zagniatamy na jednolite, sprężyste ciasto. Dwie części ciasta wałkujemy na grubość ok 2mm. Jeden płat wykładamy na formę do pierożków. W zagłębieniach umieszczamy po łyżeczce farszu, a krawędzie smarujemy wodą. Przykładamy drugim płatem i wałkujemy, aż nadmiar ciasta oddzieli się i powstaną pierożki. Wyciagamy je z formy i gotujemy w osolonej wodzie przez kilka minut, az wypłyną na wierzch.
Podajemy polane masłem i posypane natką pietruszki.

Jeśli nie mamy formy do pierożków, również będziemy potrzebowali dwóch płatów ciasta. Oba przycinamy identycznie na kształt prostokąta. Na jednej części ciasta rozkładamy farsz, podobnie jak w poprzednim przypadku. Miejsca między farszem również smarujemy wodą. Przykładamy drugą częścią ciasta i dociskamy w miejscach pomiędzy farszem. Nożem wykrawamy pierożki w kształcie kwadratów. Gotowe.



  
 

niedziela, 18 maja 2014

Czekoladowe urodziny


Pieczenie tortów od trzech lat stało się moim majowym świętem. Mam nadzieje, że tak miło rozpoczęta tradycja będzie trwała jak najdłużej.  A propos długości, wpis  jak przypuszczam będzie najdłuższy jak dotąd, więc nie ma co się rozpisywać tylko zabrać się za pracę.

W tym roku padło na tort czekoladowy. Zbytnią słodkością nie grzeszy, a spróbowanie kawałka w dniu ważnego święta, z pewnością zostanie nam wybaczone.
Jeśli również jesteś zwolennikiem jednak minimalistycznej dekoracji, to jestem przekonana, że przyszłe tortowe popisy również przypadną Ci do gustu, miły Smakoszu.



Potrzebujemy:

BISZKOPT:
- 6 jajek
- 22 dag cukru
- 22 dag mąki pszennej w tym jedna łyżka mąki kartoflanej
- 5 łyżek wody
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka octu
- 3 łyżki kakao

Żółtka oddzielamy od białek. Białka wlewamy do  miski i ubijamy na sztywno. Partiami do piany dosypujemy cukier i cukier waniliowy. Żółtka mieszamy z wodą i octem. Po łyżce wlewamy do piany i dokładnie mieszamy. Łączymy razem przesiane suche składniki, tj. mąkę, proszek do pieczenia, kakao. Do piany z żółtkami dodajemy po dwie łyżki suchych składników i mieszamy na bieżąco, żeby nie powstały nam grudki. Tak przygotowaną masę wlewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Po pół godziny sprawdzamy czy biszkopt upiekł się wbijając w niego drewniany szpikulec do szaszłyków. Jeśli po wyciągnięciu go mamy gładki patyczek, to znaczy, że czas pieczenia dobiegł końca. Wyciągamy nasz biszkopt i,  co może zabrzmieć dziwnie, zrzucamy go z wysokości 40 cm na blat. Ta akrobacja zagwarantuje nam, że biszkopt nie opadnie. Odkładamy go do ostygnięcia. Przecinamy na pół (najlepiej nitką) i ponczujemy.




PONCZ:
- 1/2 szklanki soku z pomarańczy
- 1/4 szklanki wody
- 1/2 kieliszka spirytusu
- odrobina soku z cytryny
Świetnie nada się również napar z herbaty.
 
Zabieramy się za przygotowanie masy.
MASA:
- 1 kostka masła
- 3 żółtka
- 1 kieliszek spirytusu
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki mąki pszennej
- 1,5 szklanki mleka
- 25  dag cukru
- tabliczka czekolady mlecznej

Z żółtek, mleka i mąki przygotowujemy budyń w następujący sposób. Żółtka mieszamy w garnku z cukrem, przesianą mąką i odrobina mleka, konsystencja powinna umożliwić nam swobodne utarcie składników na gładko. Pozostałą część mleka zagotowujemy. Do żółtek z mąką wlewamy gorące mleko, ciągle mieszając aby nie powstały nam grudki. Stawiamy garnek na ogień i powolutku podgrzewamy, ciągle mieszając, aż budyń się nam zagotuje. Odstawiamy go do wystygnięcia. Ucieramy masło w misce na gładko. Przed przystąpieniem do łączenia masła z budyniem, i budyń i masło muszą mieć jednakową temperaturę. Łączymy. Do masła dodajemy po łyżce budyniu. Mieszamy na gładko. Tak łyżka po łyżce. W sytuacji podbramkowej, jeśli zaobserwujemy, że masa nam się rozwarstwia, wlewamy troszkę spirytusu i mieszamy. Na parze w rondelu rozpuszczamy tabliczkę czekolady. Lekko przestudzamy i zaczynamy małym ciurkiem wlewać do masy. Mieszamy, mieszamy, ciągle mieszamy. 




Czas na składanie tortu.

DEKORACJA:
- orzechy laskowe w czekoladzie
- dwa paski gorzkiej czekolady

1. Na podstawce pod tort kładziemy dolną część biszkoptu.
2. Na biszkopt wykładamy połowę masy. Wyrównujemy ją.
3. Na masę kładziemy drugą połowę biszkoptu. 
4. Pozostałą połową masy zaczynamy smarować na gładko boki tortu. Pozostałość wykładamy na górę i również wygładzamy. Pomoże nam w tym nóż od czasu do czasu moczony w ciepłej wodzie.
5. Na grubej tarce ścieramy gorzką czekoladę i obsypujemy równomiernie boki tortu.
6. Wierzch tortu dekorujemy orzechami w czekoladzie.


I tutaj zastał mnie późny wieczór, jakość zdjęć coraz gorsza, więc postanowiłam dokończyć i  sfotografować tort dnia następnego.

Efekt blisko 3 godzinnej pracy prezentuje się zacnie.





niedziela, 11 maja 2014

Tagliatelle z łososiem

Łososia ciąg dalszy. Poprzednim razem padło na dzwonko, tym razem na blat trafia filet. Proste połączenie delikatnego mięsa ze śmietanką i makaronem. Nie trzeba nic więcej. Przygotowanie zajmuje nie więcej niż 25 minut, a pyszny obiad gwarantowany. Poniższe proporcje na 2 porcje.

 
Potrzebujemy:
- 200 g makaronu tagliatelle
- 50 g filetu z łososia bez skóry
- 100 g wędzonego łososia
- 125 ml śmietanki 30%
- 1/2 cebuli
- 1 ząbek czosnku
- koperek
- roszponka
- oliwa
- sól, pieprz

Cebulę kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy cebulę i czosnek. Podsmażamy przez 2 minuty. Filet kroimy w kostkę, byle nie za drobno, i razem z poszarpanym wędzonym łososiem dodajemy do cebuli. Podsmażamy chwilkę, aż łosoś się zetnie. Do patelni wlewamy śmietankę, podgrzewamy ok 3 minut. Doprawiamy solą i pieprzem. Podajemy z makaronem, posypujemy koperkiem, dekorujemy roszponką. Łatwe, szybkie, pyszne :)



poniedziałek, 5 maja 2014

Koktajl z selera

A to feler, westchnął seler. Jak się okazuje, nie do końca taki feler, pietruszkowy jak i selerowy. Z selera możemy wydobyć mnóstwo wartościowych składników. Wiem, sam w sobie nie jest szczególnie smakowity, choć ja bardzo lubię jeść go solo, za to z dodatkiem słodkiego składnika zmienia się nie do poznania. Seler jest świetnym sprzymierzeńcem podczas odchudzania. Dzięki temu, że posiada właściwości odtruwające, pomaga w wydalaniu z organizmu szkodliwych metabolitów oraz wspomaga trawienie tłuszczu. Seler dostarcza niewielu kalorii i jest doskonałym źródłem błonnika pokarmowego, potasu, fosforu i witaminy C, która jak wiemy wspiera nasza odporność. W połączeniu z rodzynkami zyskujemy kolejne profity. Rodzynki odkwaszają nasz organizm. Są źródłem błonnika, potasu, cynku, żelaza, boru, wapnia, magnezu, witamin z grupy B oraz witaminy C i E. Rodzynki zawierają antyoksydanty, które chronią przed chorobami układu sercowo-naczyniowego. Pamiętajmy, żeby nie dać się złapać na rodzynki niskiej jakości, co gorsze z zawartością dwutlenku siarki. Czytajmy etykiety :)

Mam nadzieję, że przedstawiłam wystarczającą ilość zalet, aby skusić do spróbowania koktajlowej propozycji numer dwa.

Potrzebujemy:
- 400 ml maślanki naturalnej
- 1 mały seler - korzeń
- garść natki pietruszki
- garść rodzynek

Obieramy selera, kroimy na mniejsze kawałki. Wszystkie składniki traktujemy blenderem. W zależności od tego, czy lubimy mniej lub bardziej przecierową konsystencję, odpowiednio wybieramy długość miksowania.





sobota, 3 maja 2014

Koktajl pietruszkowy

Coraz cieplejsze dni, większe pragnienie, lżejsze posiłki i przekąski. Łącząc smaczne ze zdrowym, zrodził się pomysł na cykl koktajli warzywnych i owocowych. Na początek zielony mix z natką pietruszki. We wcześniejszych postach wspominałam już o cudach, które czyni natka i zachęcam do poszperania w sieci. Warto!  

W nadchodzącym tygodniu postaram się przedstawić kilka propozycji na świetny podwieczorek lub drugie śniadanie, właśnie w postaci pożywnych koktajli.

Nie zdarza mi się szczególnie przywiązywać uwagi do wielkości porcji, ale powiedzmy, że przygotowanym koktajlem śmiało możemy podzielić się z bliską osobą :)
 
Potrzebujemy:
- 1 jabłko
- 1 banan
- jogurt naturalny (mały, duży)
- garść natki pietruszki

Z jabłka wykrawamy gniazdo, obieramy banana, myjemy natkę i wszystko wrzucamy do wysokiej miski. Dolewamy jogurt i miksujemy blenderem. Nie słodzimy :)