sobota, 12 lipca 2014

Moja botwinka

Nie wiem na ile moją zupę można nazwać rasową botwinką, ale chyba nie chodzi o to żeby co do joty odtwarzać utarte przepisy, tylko szukać swojego smaku. Idąc tym tropem, moja pierwsza botwinka wyszła obiecująco i z pewnością będę ją robić częściej. Na pewno nie będę oryginalna mówiąc, że najlepszą botwinkę na świecie robiła moja babcia, a teraz mama. Tak już jest. Ale próbujmy przeskoczyć mistrzów szukając swoich własnych rozwiązań.

Wracając do sedna. Jedzmy buraki! Nie sposób wymienić wszystkich ich zalet w kilku zdaniach. 

Buraki zawierają sód, potas, wapń, magnez. Zawierają również antocyjany (profilaktyka nowotworowa), które neutralizują wolne rodniki chroniąc przed rakiem. Ponadto znacznie zwiększają przyswajalność tlenu przez komórki. Komplet witamin z grupy B pomaga przy schorzeniach związanych ze stresem, zaburzeniami snu i koncentracji. Osobom uprawiającym sport, pomaga pozbyć się zakwasów. Żelazo w najlepszy sposób przyswajamy właśnie z buraków, a jak wiadomo niedobór żelaza powoduje między innymi anemię. Buraki są doskonałym budulcem krwi. Odkwaszają organizm i pomagają w wydalaniu z organizmu metali ciężkich. 
Są świetnym naturalnym różem do policzków :)

JEDZMY I PIJMY SOKI Z BURAKÓW

A do botwinki..

Potrzebujemy:
- 2 marchewki
- 2 pietruszki
- małego selera
- pół cebuli
- 3 lub 4 młode buraki z liśćmi
- koperek
- liść laurowy
- 3 ziarna ziela angielskiego
- kilka łyżek śmietany 18%
- sok z połowy cytryny


Marchewkę, pietruszkę, selera i buraki obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do garnka. Zalewamy zimną wodą, dodajemy liść laurowy i ziele angielskie. Cebulę opalamy nad palnikiem i dokładamy do wywaru, gotujemy ok 15 minut. W międzyczasie dolewamy sok z cytryny, żeby barszcz nie stracił koloru. Botwinę myjemy i kroimy w 2-3 centymetrowe kawałki i wrzucamy do garnka. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy kilka minut. Zupę podajemy ze śmietaną, koperkiem i jajkiem.